Gdańsk i jego życie moimi oczami
Blog > Komentarze do wpisu

Protest na drodze do stadionu

Przed poniedziałkowym meczem EURO 2012 na wiadukcie przy ulicy Kościuszki ustawiono blokadę. W ten sposób swój protest wyrażali podwykonawcy firm budujących trasę Słowackiego.

protest na trasie Słowackiego

protest na trasie Słowackiego 

Droga została zablokowana tuż za wiaduktem na ulicy Kościuszki. 

protest na trasie Słowackiego

protest na trasie Słowackiego

Biorąc pod uwagę, że w przedmeczowe popołudnia cała ulica Kościuszki jest i tak wyłączona z ruchu i mogą poruszać się po niej tylko autobusy komunikacji miejskiej, samochody specjalne oraz pojazdy UEFA - uciążliwość protestu nie była zbyt wielka. Wprawdzie autobusy miejskie były zatrzymywane, ale po kilkuminutowym postoju - przejeżdżały. 
Samochody uprzywilejowane były przepuszczane od razu.

 protest na trasie Słowackiego

Trzeba więc przyznać, że organizacja protestu - bez zarzutu. Wprawdzie nie stałam tam cały czas, a tylko przechodziłam (w drodze powrotnej - przejażdżałam autobusem), ale nigdzie nie słyszałam, aby doszło tam do jakichś awantur. 
Od strony organizacyjnej pełna pochwała. Zastanawiam sie jednak - nad sensem i celowością tego protestu? Podwykonawcy pracujący na budowach infrastruktury przygotowywanej na EURO 2012 nie dostali pieniędzy za wykonaną przez siebie pracę, słusznie więc protestują. Problemem jest tylko kwestia - kto jest adresatem tego prostestu? UEFA? Nawet nie dostrzeże tego prostestu zza przyciemnionych szyb limuzyn. Kibice? Nasi są przyzwyczajeni, a zagraniczni pomyślą, ze to taki lokalny koloryt.  Rząd? Nie jest stroną w umowie zawieranej przez konsorcja wynajmujące podwykonawców.
Z drugiej strony  - trudno się dziwić desperacji prostestujących, którzy od kilku miesięcy pracują za darmo.  Co ma powiedzieć właściciel takiej małej firmy budowlanej stajac przed pracownikami, którym nie wypłaca pensji? Sam mając w dodatku na głowie koneiczność splaty kredytu, który zaciągnął na realizację kontraktu. Łatwo się mówi o ryzyku biznesowym, ale tu sprawa wydawała się czysta: budowa na zlecenie instytucji państwowej. Wygląda jednak na to, że startujące w przetargu firmy, obniżając ceny poniżej realnego poziomu, przeholowały.
EURO-bankruci
Owszem, same też za to teraz płacą ogłaszaniem upadłości, ale co z tymi firmami, które pociągnęły za sobą na dno? W wielu przypadkach, nie będąc oficjalnie zarejestrowanymi podwykonawcami, są w sytuacji zupełnie bez wyjścia. Swoich należności mogą dochodzić wyłącznie na drodze sądowej, ale przy długotrwałości naszej procedury, będzie to trwało latami. W dodatku - do majątku upadłego konsorcjum z pewnością stoi już długa kolejka wierzycieli.
Czy to już kryzys? W budowłance chyba tak...

środa, 20 czerwca 2012, marzatela












Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/06/20 09:44:46
Przerażające:(
A podobno euro miało "rozkręcić" gospodarkę...
-
2012/06/20 09:56:44
No właśnie. Takich budów niestety w skali kraju jest więcej - chociażby przy autostradach...











ministat liczniki.org